Latający Cyrk Monty Pythona - Tylko Słowa
Oct02
Od tłumaczki:
Przypadło mi w udziale bardzo trudne zadanie "wzięcia po Beksińskim lutni". Wiem, że fani wyleją na moją głowę kubły pomyj i innych nieczystości. Ale stało się. Podjęłam rzucone mi przez Wydawnictwo wyzwanie, ponieważ darzę Monty Pythona miłością równie szczerą i prawdziwą, jak nieodżałowany Tomek.
Przejęłam po Nim zresztą niektóre wyrażenia i zwroty (kto by śmiał majstrować przy: "A teraz z zupełnie innej beczki"...), w liczbie (mam nadzieję) wykluczającej pozew sądowy ze strony spadkobierców. A tak na marginesie, fani robią straszne rzeczy z tekstami T.B., które zamieszczają w Internecie (wystarczy je porównać z wersją zarejestrowaną dla TVP). Roi się w nich od błędów, przekłamań i żenujących "udoskonaleń" autorstwa przepisujących teksty zapaleńców.
Tłumaczenie tekstów dla telewizji wiąże się z pewnymi ograniczeniami. Lektor nie może się zapluć, więc tekst trzeba skracać. Widz nie ma pod ręką źródeł, więc trzeba pewne żarty i aluzje zastępować odpowiednikami polskimi, co nie zawsze wychodzi całości na zdrowie. Tekst pisany rządzi się innymi prawami. Odniesienia do autentycznych postaci, zdarzeń i miejscowości (wszystkie istnieją naprawdę, nawet Rottingdeans) można opatrzyć przypisem. Nie trzeba niczego skracać.
Niestety, w tej wersji 75% uciechy diabli biorą, choćby w skeczu o pozwoleniu na rybkę. Goły tekst nie podparty widokiem fizjonomii coraz bardziej wkurzonego Cleese'a aż się prosi, by westchnąć: "You're no fun anymore". Najzabawniejsze nawet opisy nie ratują sytuacji - Elżbieta Gałązka-Salamon
Więcej informacji: Latający Cyrk Monty Pythona - Tylko Słowa